Część Czytelników MPB odwiedza stronę na Facebooku, część jednak od tego stroni. Sam jestem na tej platformie głównie z powodu firmowego profilu i działań z tym związanych.

Treści, które tam publikuję to najczęściej krótsze wiadomości, dopełniające treść artykułów dostępnych na blogu, stąd pomyślałem, że skoro część z Was (do których może i Ty należysz?) tam nie zagląda, dobrze byłoby najważniejsze informacje udostępnić również tutaj.

Stąd pomysł na MPB’s Digest, czyli ubrane w paczkę najważniejsze wiadomości, które opublikowałem dotychczas. Daj znać, co sądzisz o takim pomyśle w komentarzu, a poniżej zamieszczam najważniejsze treści, jakie opublikowałem w 2018 roku, jeszcze przed oficjalną premierą bloga.

Płynna Demokracja i Smart City
(opublikowany 30 sierpnia 2018)

Było to udostępnienie postu Sławomira Mentzena, który kandydował na stanowisko Prezydenta Miasta Torunia (mojego miasta rodzinnego). Poniżej zamieszczam treść wpisu Sławka, gdyż traktuje on o koncepcji demokracji opartej o blockchain, którą w świetle obecnej technologii – można by wdrożyć już dziś.

Kolejnym ważnym elementem współczesnego inteligentnego miasta jest udział mieszkańców w podejmowaniu decyzji. Wybieranie rady miasta raz na kilka lat, konsultacje czy referenda są oczywiście przestarzałym i niewydajnym sposobem na zapewnienie mieszkańcom wpływu na działalność miasta. Głosowanie w komisjach wyborczych i ręczne liczenie głosów to jest technologia sprzed kilkuset lat. Równie dobrze moglibyśmy dojeżdżać na głosowania konno. Dlatego proponuję wdrożenie rozwiązania z miasta Zug w Szwajcarii.

Toruń może organizować niewiążące głosowania w ważnych dla mieszkańców miasta sprawach. Niewiążące dlatego, że nasze przestarzałe prawo nie pozwala na wdrożenie głosowań wiążących. Dzięki technologii blockchain głosowanie byłoby niemożliwe do sfałszowania. Każdy mieszkaniec Torunia mógłby głosować przez aplikację w telefonie lub za pomocą komputera. Dzięki temu głosowania byłyby praktycznie bez kosztowe i zarządzający miastem mieliby szybki dostęp do opinii mieszkańców. Głosowania mogłyby dotyczyć też spraw istotnych tylko dla mieszkańców konkretnego osiedla.

Ale to nie koniec, ten system można jeszcze ulepszyć. Wadą demokracji bezpośredniej jest to, że nie każdy wyborca ma czas i ochotę na rozstrzyganie które rozwiązanie jest lepsze. Odpowiedzią jest wymyślona kilka lat temu demokracja płynna, łącząca zalety demokracji pośredniej i bezpośredniej. Każdy wyborca może głosować samodzielnie albo przekazać swój głos w systemie innemu mieszkańcowi Torunia. Ten może głosować dwoma głosami albo ponownie przekazać swoje dwa głosy dalej. Dzięki temu oddolnie wytworzy się grupa ludzi z autorytetem wśród mieszkańców, których głos ma dużą wagę. Wyborca może w każdej chwili odebrać pełnomocnikowi możliwość głosowania. Mieszkańcy miasta mogą mieć realny wpływ na politykę miasta. Nie muszą czekać 5 lat na kolejne wybory.

Nie można oczywiście zmusić radnych ani prezydenta do decydowania zgodnie z wolą mieszkańców. Ale pewien jestem, że jeżeli radni będą lekceważyć wolę wyborców, to ci wyborcy w najbliższych wyborach zmienią takich radnych.

Jesteśmy miastem które wydało Mikołaja Kopernika, wielkiego uczonego i naukowego rewolucjonistę. Nie możemy bać się nauki, technologii i zmian jakie za sobą niosą.

Gazeta Wyborcza i Broń – To Połączenie Nie Może Wyjść Dobrze
(opublikowany 13 maja 2019)

Gazeta Wyborcz…tfu, Wybiórcza i jej dziennik… tfu, klepacz klawiatury pod koncernowe dyktando w akcji. Z tego połączenia nigdy nie wychodzi im nic dobrego 😉

Dalej został udostępniony post Hoplofobia.info, analizujący artykuł GW.

„Gazeta Wyborcza” kłamie.

Ich artykuł sprzed paru dni o broni palnej w Brazylii jest jednym wielkim, merytorycznym koszmarem. Ale do rzeczy. Jair Bolsonaro, prezydent Brazylii, wydał drugi w kolejności dekret, luzujący lokalne restrykcje na broń. Gdy cztery miesiące wcześniej ogłaszał pierwszy, w niemal wszystkich światowych mediach (łącznie z GW) zahuczało, że poleje się krew. Eksperci prześcigali się w wymyślaniu mrocznych epitetów.

Tymczasem wstępne statystyki pokazują, że w ciągu tych czterech miesięcy od proklamowania dyrektywy LICZBA ZABÓJSTW SPADŁA O 25% w stosunku do analogicznego okresu z roku 2018. Absolutnie nie twierdzę, że to zasługa wypuszczenia dekretu. Twierdzę jedynie, że chore, paranoiczno-apokaliptyczne prognozy hoplofobów jak na złość znowu się nie spełniły.

Drugie prezydenckie rozporządzenie w sprawie broni – wbrew temu co uroiła sobie redakcja GW – nie dokonuje żadnej rewolucji, która zrównywałaby nagle Brazylię ze standardami szwajcarskimi czy amerykańskimi. Ba, w kilku punktach nasze rodzime przepisy są ciągle bardziej liberalne niż te brazylijskie.

„Wyborcza” pisze, cytuję:

🔸 „[Bolsonaro] właśnie ogłosił dekret, który znacznie rozszerza prawo do posiadania broni oraz jej noszenia na co dzień. Uzyska je ok. 19 mln obywateli, w tym politycy, dziennikarze, szoferzy ciężarówek, właściciele ziemscy. W dodatku wielu z nich będzie mogło nie tylko broń palną posiadać bez szczególnych wymogów, ale także nosić ją lub wozić nabitą.

„GW nie precyzuje tutaj, o jakich „wielu” chodzi. Otóż wymogi odnośnie posiadania broni rzeczywiście zostały rozmiękczone na mocy dyrektywy, ale m.in. dla (byłych) wojskowych, (byłych) policjantów oraz poborców podatkowych (Bolsonaro robi tutaj, niestety, wybiórczy ukłon w stronę funkcjonariuszy aparatu państwowego). Dla zwykłych cywilów nic nie zostało specjalnie poluzowane. Nadal konieczne będzie przejście gruntownej weryfikacji przeszłości kryminalnej, odbębnianie rutynowych wizyt u psychologa oraz zaliczanie kursów bezpiecznej obsługi. Trzeba też będzie broń rejestrować. W tej materii nie doszło do żadnej wolty.

Odnośnie noszenia – rozporządzenie likwiduje uznaniowość policji. Innymi słowy, jakiś lokalny policyjny kacyk na usługach kartelu nie będzie mógł już odmówić wydania zezwolenia. Rozumiem, że dla GW to tragedia, ale właściciel farmy z owocami cytrusowymi, z którego zbiry chcą ściągnąć haracz, ma pewnie nieco odmienne zdanie. W takim dla przykładu Meksyku rolnicy zmuszeni są bronić swoich ziem za pomocą nielegalnie posiadanego uzbrojenia. Wymowny cytat:

„Kiedy członkowie kartelu zabrali rolnikom ziemie w celu przejęcia kontroli nad dochodowym rynkiem upraw, lokalna ludność uformowała oddziały samoobrony, wpakowała się do ciężarówek i pośpieszyła z odsieczą przez górzyste tereny Tierra Caliente, aby za pomocą pistoletów i karabinów przepędzić bandytów oraz odzyskać zawłaszczone farmy. W ten sposób autodefensas pomogli przywrócić namiastkę porządku w regionie, który znacząco ucierpiał w okresie wojen narkotykowych. Pomimo sukcesu w walce z kartelami (niektórzy twierdzą, że właśnie z powodu tego sukcesu), w oczach rządu miarka się przebrała.”

Dalej: na mocy rozporządzenia kolekcjonerzy, myśliwi oraz sportowcy będą mogli broń palną PRZENOSIĆ/PRZEWOZIĆ w stanie załadowanym z domu na strzelnicę albo na miejsce zlotu lub polowania. Nie rozumiem, czemu GW panikuje – jest to super racjonalny zapis, który ma utrudnić bezprawny zabór broni w sytuacji napaści.

🔸„Wcześniej prezydent zliberalizował już prawo do posiadania broni w domu, ograniczając wymogi co do bycia pełnoletnim i niekaranym.”

„Zliberalizował” czytaj: zniósł policyjną uznaniowość przy ubieganiu się o kwity na broń do ochrony domu. Wiem, szokująca rewizja przepisów. I tak, obniżył wiek upoważniający do zakupu broni z 25 do 18 lat, żeby było jak w normalnym kraju. Wszelkie wymogi dotyczące niekaralności zostały utrzymane bez zmian.

🔸„oraz zakupu znacznych ilości amunicji”

Owszem, nowa dyrektywa pozwala na zakup większej liczby amunicji. Czego GW nie ujawnia swoim czytelnikom, to fakt, że przed ogłoszeniem dekretu brazylijski cywil mógł nabyć zaledwie 50 nabojów miesięcznie. Ten absurdalny limit nie pozwalał choćby na podnoszenie umiejętności strzeleckich. Bolsonaro zwiększył go do 5000 nabojów rocznie i do 1000 dla broni objętej restrykcjami (karabinki maszynowe etc.).

🔸„[Eksperci] twierdzą, że dla Brazylii – która i tak ma wysoki poziom zabójstw i z użyciem broni palnej – upowszechnienie jej może być katastrofą”

Upowszechnienie broni wśród ofiar przemocy nigdy nie jest katastrofą poza pokojem redakcyjnym GW.

🔸„Dekret narusza bowiem tzw. statut o rozbrojeniu, czyli ustawę z 2003 r., która po raz pierwszy reglamentowała zakup, posiadanie, noszenie oraz użycie broni palnej przez służby państwowe i zwykłych obywateli.”

Nieprawda. Ustawa z 2003 roku nie była pierwszą ustawą reglamentacyjną w Brazylii. Przed 2003 obowiązywał pakiet przepisów o zbiorczej nazwie Sistema Nacional de Armas, w skrócie SINARM. Nakładał on obowiązek rejestrowania każdej pojedynczej sztuki prywatnego oręża, niezależnie od kategorii, do której była ona pierwotnie zakwalifikowana. Dopełniwszy wszelkich formalności, interesant odbierał zaświadczenie, uprawniające do trzymania zakupionej broni wyłącznie w obrębie domostwa lub, jako właściciel firmy, na terenie zakładu pracy.

Skryte noszenie było ściśle unormowane i wymagało uzyskania oddzielnej zgody od miejscowych władz. Licencje wydawano uznaniowo i tylko po pozytywnym przejściu weryfikacji. Ustawa wyraźnie podkreślała, iż zdobycie glejtu uwarunkowane było cechami prześwietlanej osoby, jej stabilną sytuacją rodzinną i zawodową, wiarygodną potrzebą oraz zdolnościami psychicznymi. Upoważnienie obowiązywać miało w granicach stanu, który zamieszkiwał określony petent. SINARM wymuszał także ostre limity na amunicję. Jak wspomniałem wyżej, obywatel mógł nabyć maksymalnie pięćdziesiąt nabojów miesięcznie.

🔸„Jeszcze bardziej zachwyceni byli producenci i handlarze bronią”

Bolsonaro wyraźnie podkreślił w swoim przemówieniu, że CHODZI MU O ROZBICIE KRAJOWEGO MONOPOLU PRODUCENTÓW BRONI. Dlatego otwiera rynek na import i firmy zagraniczne. Co w tym złego?

🔸„Według Instytutu już dziś w posiadaniu stowarzyszeń strzeleckich i myśliwskich jest ok. 350 tys. sztuk broni palnej”

No i? Przecież to jest nic, zaledwie kropla w morzu. Prawda jest taka, że w brazylijskim obiegu cywilnym nie krąży wcale dużo broni w przeliczeniu na jednego obywatela. Do światowych liderów takich jak Stany Zjednoczone, Szwajcaria, Urugwaj czy Serbia Brazylijczycy nie mają startu: obracają około ~15 milionami sztuk, z czego na uzbrojenie nielegalne składa się 8.5 miliona egzemplarzy (po części jest to zasługa służb mundurowych – kraina kawy, samby i karnawału znajduje się w czołówce państw, w których najłatwiej odkupić albo ukraść broń bezpośrednio z wojskowych/policyjnych magazynów). Po przeskalowaniu wychodzi więc skromne osiem jednostek na stu mieszkańców.

Warto też odnotować, że licencjonowanych posiadaczy broni jest raptem 330 tysięcy, co stanowi 0.22% dorosłej populacji kraju. Istnym kuriozum jest wierzenie, że jeśli odsetek ten podskoczy nagle do 1%, to ulice spłyną krwią.

🔸„Brazylia wróci do stanu sprzed 2003 r., kiedy to prawo do posiadania broni było tu równie powszechne jak w USA.”

Przepraszam, ale że jak? Co to zdanie w ogóle znaczy? [ironia on] Czyżby GW sugerowała, że wskaźniki zabójstw w Brazylii spadną do poziomu amerykańskiego (z ~35 na 100k do ~5 na 100k)? [ironia off]

🔸„W latach 1980 i 1990 liczba zabójstw rosła co roku o ok. 8-10 proc. Dopiero wtedy rząd Inacio Luli da Silvy wprowadził statut o rozbrojeniu, czyli ustawę ograniczającą i regulującą posiadanie i użycie broni palnej. Nie zmniejszyło to co prawda liczby zabójstw i morderstw, ale zapobiegło dalszemu wzrostowi”

Nie do końca. GW przepycha tutaj propagandę, która ignoruje ważne niuanse. Nie podlega dyskusji, że do roku 2003 agregatowy współczynnik zabójstw z broni palnej zwiększał się średnio o 6.2 proc. Faktem jest również, że krótko potem nastąpiło wyhamowanie tempa przyrostu wskaźnika. Jednakże konstatacja, iż wszystko to dzięki ofensywie legislacyjnej zapoczątkowanej przez gabinet prezydenta Luli, jest mylącym uproszczeniem.

Przede wszystkim spadek śmiertelności z broni palnej w latach 2003-2005 to zasługa spektakularnej redukcji morderstw w jednym tylko stanie – São Paulo. W POZOSTAŁEJ CZĘŚCI KRAJU WSKAŹNIKI ZABÓJSTW WZROSŁY.

Pytanie, które powinno się postawić w kontekście ustawy z 2003, brzmi zatem inaczej: co spowodowało, że akurat stan São Paulo doświadczył tak ogromnej redukcji przemocy? Jakie specyficzne działania podjęły tamtejsze władze? Ukuto nawet frazę „The São Paulo Mystery”, żeby zaakcentować, jak bardzo niewytłumaczalne wydają się zmiany, które zaszły w granicach tej jurysdykcji. Dziennikarz i znawca meandrów brazylijskiej przestępczości zorganizowanej, Bruno Paes Manso:

„Przyczyn [spadku liczby zabójstw] tradycyjnie jest wiele. Miejska populacja się starzeje, a jak wiadomo, morderstwa popełniane są głównie przez ludzi młodych, więc proces ten musi mieć znaczenie. Dalej – policja zyskała na efektywności, sądy stały się surowsze. Niedobór kryminalistów na ulicach pociągnął za sobą nieoczekiwane efekty uboczne. Gang więzienny uformowany w roku 1993, tzw. Pierwsze Komando Stolicy, przejął kontrolę nad rynkiem narkotyków i skartelizował go. Deficyt konkurencji pozwolił im uniknąć zabijania w São Paulo i rozwinąć skrzydła w innych zakątkach kraju.”

Test Dla Przedsiębiorcy Od Fiskusa
(opublikowany 28 marca 2019)

Fiskus chce wprowadzić test dla przedsiębiorcy… Nie, nie dlatego, że ma być elitarnie. Ale dlatego, że obecnie osoby działające w modelu B2B płacą zbyt małe daniny (w końcu mowa tu o minimalnym ZUSie i 19% podatku liniowym).

Ściągają miliony, rozdają miliardy – nie ma się czemu dziwić.

Właśnie zdałem sobie sprawę, że mój ostatni artykuł o Socjalizmie+ nabrał nowego wymiaru. Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że tak szybko napłyną do nas sygnały z MF potwierdzające moje słowa.

Jedynym właściwym kierunkiem w tym momencie jest międzynarodowa dywersyfikacja – o niej już niebawem na blogu!

Artykuł na temat planów MF znajdziesz tu: https://bezprawnik.pl/test-przedsiebiorcy/

Ścigamy Bogatych
(opublikowany 2 kwietnia 2019)

Okazuje się, że w USA trwa w najlepsze kampania IRS (tamtejszego Urzędu Skarbowego) ścigania bogatych.

Zmieniając stan w USA w bardzo prosty sposób możesz zaoszczędzić ogromne pieniądze. Np. David Tepper, CEO bardzo dużego i renomowanego funduszu hedgingowego przeniósł się niedawno z New Jersey do Kalifornii. Oszczędził na tym ruchu KILKASET MLN USD rocznie, słońce i piękną pogodę dostając w gratisie.

Ale nie tylko z naszym US nie ma tak łatwo. IRS też potrzebuje ściągać kasę, więc w ostatniej sprawie przeprowadzki optymalizacyjnej czynnikiem przesądzającym o tym, że tak naprawdę podatnik się nie przeniósł do innego stanu (pomimo wynajęcia mieszkania, chodzenia na siłownię itp.) był fakt… przeprowadzki starszego psa o kilka miesięcy później niż siebie samego.

Dlaczego o tym piszę? Bo nasz US równie szczegółowo bada nasze życie i ośrodek naszych głównych interesów podatkowych. A z pewnością z powodu powrotu do czasów socjalizmu czeka nas zaostrzenie 'interpretacji’.

Więcej przeczytasz tutaj: https://www.bloomberg.com/news/features/2019-03-04/rich-people-find-it-hard-to-flee-states-targeted-by-salt-limits

Nie Prowadź Finansów Jak Wujek Sam
(opublikowany 2 kwietnia 2019)

Mamy Kwiecień – oprócz pierwszych oznak wiosny i powrotu do cieplejszych dni, jest to miesiąc dla wielu z nas dość wymagający pod kątem finansowym. Oczywiście głównie z powodu rozliczenia z US.

Każdy z nas mniej więcej rozumie, o co chodzi w podatku dochodowym – zarabiam X, kosztów mam Y, od różnicy płacę odpowiedni podatek. Jeśli osiągasz dochód, jesteś wiarygodny dla banku czy innych instytucji i nawet patrząc na same papiery można stwierdzić, czy Twoja przyszłość rysuje się w kolorowych barwach czy wręcz odwrotnie.

Wyobraź sobie zatem, że Jan Kowalski zarabia 34 000 PLN netto rocznie. Jednak w ubiegłym roku wydał on 45 000 PLN, uzyskując stratę w wysokości 11 000 PLN. Owe 11 000 PLN Jan Kowalski musiał pożyczyć, by związać koniec z końcem.

Niestety, nie był to jedyny taki rok w życiu Kowalskiego. Widać to po tym, iż z 45 000 PLN wydatków, aż 5 000 PLN stanowiły ODSETKI od zaciągniętego długu (o spłacie samych pożyczek na razie nie ma mowy, budżet Jana tego nie przewiduje i rolluje on swoje zobowiązania, odnawiając je co okres i spłacając wyłącznie odsetki, by móc je dalej odnawiać w przyszłości).

Mało tego, jego dwie firmy – Social Security i Medicare – nie działają zbyt dobrze, gdyż Kowalski przeznacza na nie POŁOWĘ swoich wpływów, a prognozy księgowego mówią, iż w ciągu najbliższych lat sama Social Security będzie potrzebowała 538 000 PLN na działalność operacyjną. Kwotę, której Kowalski zwyczajnie nie ma i nie będzie jej mieć (co widać na liczbach).

Kowalski prowadzi również zestawienie swoich aktywów oraz pasywów. Jego pozycja 'Aktywa’ wykazuje wartość 38 000 PLN. Nie jest źle?

Cóż, na pierwszy rzut oka nie. Szkoda tylko, że kolumna pasywa opiewa na kwotę 215 000 PLN. W 2014 roku było to 'zaledwie’ 177 000 PLN, więc widać tu jak na dłoni, że Kowalski zwiększa swoje zadłużenie – i to w momencie, w którym rynek się rozwija, a wiele branż przeżywa swój okres boomu.

Jakby tego było mało, nr 1 aktywów Kowalskiego stanowi… pożyczka, którą udzielił swojemu dziecku na studia w wysokości 10 800 PLN. Dość niezwykły sposób na upiększanie tego zestawienia, nieprawdaż?

A teraz, tak na spokojnie, zaparz sobie kawę i przeanalizuj zestawienie Kowalskiego. Wyobraź sobie, że jesteś bankiem i Kowalski zwraca się do Ciebie o pożyczkę. Udzieliłbyś mu jej na podstawie powyższych danych? Jeśli tak, to byłaby to pożyczka z minimalnym oprocentowaniem (bo masz solidne podstawy) czy z większym (uwzględniającym ryzyko braku spłaty)?

Masz już w głowie wstępną decyzję oceny zdolności kredytowej Kowalskiego? Świetnie!

Bo Jan Kowalski jest co prawda hipotetyczny, ale powyższe liczby nie są wyssane z palca. Otóż mniej więcej podobne zestawienie za zeszły rok wystawił Wujek Sam. Znaczy się, wróć… Rząd Stanów Zjednoczonych.

Powyższe ukazuje zatem kondycję amerykańskiej gospodarki.

Nie żebym wieścił, że USA upadnie, a z dolarem stanie się to, co z boliwarem… ale sam przyznasz, żeby chyba nie jest zbyt ciekawie?

Co począć w czasach nadchodzącego kryzysu opisałem dość szczegółowo na MPB. Przypomnę tylko jeszcze klasyka:”Bój się, gdy inni są chciwi. Bądź chciwy, gdy wszyscy są przerażeni”.

Pełen raport (opublikowany przez Treasury Dept. z około 2 miesięcznym opóźnieniem) znajdziesz tutaj: https://www.fiscal.treasury.gov/reports-statements/financial-report/

Plusy Ujemne i Minusy Dodatnie
(opublikowany 29 kwietnia 2019)

W polityce, niczym w fizyce kwantowej, wiele kwestii ma stan bliżej nieokreślony. Chodzi tu o sytuację, w której wielkie sukcesy i genialne pomysły, jak się im bliżej przyjrzy, mają swoje plusy ujemne oraz minusy dodatnie.

Wówczas zwykły Kowalski może stanąć albo po jednej stronie barykady, albo po drugiej, co bardzo ogranicza jego pole widzenia.

Premier Morawiecki ogłosił, że rząd przekaże Polakom aktywa, którymi OFE zarządza. Od razu posypały się nagłówki, mówiąc o tym, że „Rząd zwróci Polakom pieniądze”.

Płynie z tego prosty wniosek – rząd wcześniej te pieniądze ukradł i teraz łaskawie je nam odda. Cóż za wyrozumiałość! Nie licz jednak na odsetki za ich przetrzymanie, bo nie tylko ich nie dostaniesz, a zapłacisz za zwrot własnych pieniędzy sowitą prowizję.

Wyobraź teraz sobie, że złodziej kradnie Twój samochód, jeździ nim i co prawda go nie uszkadza, ale nie możesz czerpać z niego żadnych korzyści. Po kilku latach zwraca Ci go, nie zostaje osądzony jak zwykły obywatel o zawłaszczenie Twojego mienia i na dodatek kasuje Cię 15% jego wartości za sam fakt jego zwrotu. Niezły deal, nieprawdaż?

To jak w końcu podejść do owego 'przekazania pieniędzy Polakom’? Dobre to czy nie?

Jak pisałem wyżej – w polityce nie o to chodzi, co dobre.

Rząd zainkasuje obecnie z tego tytułu 19,3 MLD PLN. Do tego zniesiona zostanie ulga zwalniająca ze składek osoby zarabiające powyżej 30-krotności średniego wynagrodzenia – co łącznie zwiększy wpływy do budżetu o 5,2 MLD PLN. 'Test przedsiębiorcy’, który szacunkowo obleje 80 000 osób, spowoduje wzrost wpływów o 1,2 MLD PLN. 9,7 MLD PLN będzie przedsiębiorców kosztować dalsze uszczelnianie systemu podatkowego.

I dziura po 500+ załatana. Czyli najpierw zabieramy, potem wydajemy, później sięgamy po ciężkie działa, żeby zbilansować wydatki z wpływami. Biurokracja rośnie, opresja względem obywateli również. Przecież nie od dziś wiadomo, że za przestępstwa skarbowe ludzie dostają wyższe wyroki niż za gwałty i morderstwa.

I raz jeszcze powtórzę – nie chodzi o to, czy to dobre, czy nie, że rząd uszczelnia podatki czy że rozdaje ludziom pieniądze za nic nierobienie.

Chodzi o to, że całego tego bałaganu mogłoby nie być, gdyby Kowalskim przestano pieniądze zabierać. Większe wpływy do kieszeni, mniej biurokracji… tylko jakimi hasłami by wtedy wygrywano wybory? Hm, chyba trzeba by sięgnąć po konkretne argumenty, dla inteligentnych osób…

Ale to w dzisiejszych czasach jest dla naszej 'elity’ swoiste Mission Impossible.

Dlatego właśnie powinieneś dążyć do tego, by akumulować jak najwięcej pieniędzy poprzez inwestycje i robić wszystko, co możesz i co jest legalne, by płacić jak najmniejsze podatki (lub korzystać z rzeczy, z których korzystasz na co dzień zanim zapłacisz jakiekolwiek daniny).

Następny artykuł na MPB będzie wprowadzeniem do optymalizacji podatkowej, więc wyczekuj go z niecierpliwością!

Źródło: bit.ly/OFE15ProcentProwizji

Centralna Baza Danych Obywateli UE
(opublikowany 12 maja 2019)

To już nie są mrzonki – Unia Europejska stworzy centralną bazę danych, śledzącą każdy ruch ponad 350 MLN obywateli i turystów.Parlament przegłosował w połowie Kwietnia wprowadzenie Common Identity

Repository (CIR), czyli bazy łączącej w sobie: system informacyjny Schengen oraz Visa, europejską bazę kryminalną oraz Entry/Exit System (EES).

Wszystkie razem będą zawierały w sobie dane biometryczne obywateli UE oraz wszystkich tych, którzy w swoim życiu zdecydują się chociaż raz przekroczyć granice Unii.

W skali świata baza ta, pod kątem ilości śledzonych osób, ustępować będzie tylko Chinom i Indiom…

Z jednej strony wprowadza się GDPR (u nas RODO) i konieczność drukowania miliardów bezużytecznych stron informujących nas o celu przetwarzania naszych danych przez operatorów sieci, sklepy internetowe i Bóg jeden wie kogo jeszcze, by móc z łatwością na każdym kroku sprzeciwić się bezpodstawnemu wykorzystywaniu naszego adresu e-mail.

Z drugiej, gdy CI SAMI LUDZIE, którzy wprowadzają powyższe regulacje, mają uzyskać dostęp do informacji o Tobie, Twojej przeszłości, uzyskiwanych wizach, przekraczanych granicach i wszystkim, co wiąże się z Twoim biometrycznym profilem (czyli np. możliwość wyśledzenia Cię w ciągu kilku godzin za pomocą powszechnie dostępnych kamer i sztucznej inteligencji), nie jest wymagana na to żadna Twoja zgoda. Ba, nawet nie jesteś pytany o to, czy aby na pewno chcesz te dane udostępniać – po prostu włodarze UE zakładają, że tak i nie możesz w żaden sposób z owej bazy się wypisać.

Niestety, gwiazdki na fladze Unii Europejskiej chyba nie do końca symbolizują państwa założycielskie, a są niczym innym jak gwiazdki widoczne na umowach bankowych, gdzie drobnym druczkiem napisane jest, na co tak naprawdę się godzisz, 'wchodząc w ten deal’.

Źródło: https://www.zdnet.com/article/eu-votes-to-create-gigantic-biometrics-database/

Od dzisiaj na FB będzie pojawiać się znacznie więcej tego typu treści – za krótkich na artykuł, a na tyle istotnych, żeby ich nie przeoczyć.

4 odpowiedzi

  1. Piszesz już w IV 2019 „Co począć w czasach nadchodzącego kryzysu opisałem dość szczegółowo na MPB” – Brawo, świetna wyrocznia!

    1. Dzięki 🙂
      Od 2 lat buduję swoją wiarygodność na podstawie informacji podawanych publicznie – dotyczących kryzysu czy inwestycji, które osobiście uważam za godne uwagi. Jakoś jak czytałem czy słuchałem innych 'ekspertów’, którzy mówili (i mówią), że 'będzie dobrze albo źle’, 'rynek wzrośnie tudzież spadnie’ to zastanawiałem się, kto im przykleił łatkę eksperta i dlaczego ludzie tak rzadko weryfikują wstecz tego typu tezy. Odpowiedzi na to nie znalazłem, natomiast sam chcę podążać zgoła odmienną ścieżką 🙂 . Chyba nadto się rozpisałem, ale naprawdę doceniam takie komentarze! Raz jeszcze dzięki Wojtku!

  2. Co do głosowania demokracji płynnej to widząc jej duże plusy nie opisujesz jej bardzo dużego minusa. Pozwoli ona na kupowanie głosów i przy odpowiedniej liczbie wprowadzania uchwał, ustaw które służą określonym interesom. Sam byłem fanem głosowania elektronicznego. Okazuje się jednak że głosowania elektroniczne jest policzalne (wiadomo kto i jak głosował). Brak tajności powoduje że możemy kupować głosy i sprawdzać kto i jak głosował. Będzie to nowy system, który pokochają korporacje i duży biznes.

    1. Można na blockchainie uwzględnić tajność głosowania z dostępem określonych osób do poszczególnych poziomów. Wszystko jest do rozpisania. Myślę, że kupowania głosów nie wyeliminujemy (ma to miejsce przy praktycznie każdym głosowaniu), podobnie jak i innych patologii wyborczych, jednak w demokracji płynnej i głosowaniu przez blockchain unikniemy zwykłego oszustwa, przepisywania list wyborczych (dzieje się to na porządku dziennym), a jednocześnie w każdym momencie w przypadku lokalnych spraw mamy możliwość zorganizowania oddolnego ruchu bez zbędnych formalności (które obecnie zabijają jakiekolwiek inicjatywy – patrz Kuki ’15 itd.).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *