SPIS TREŚCI

Globalna wyprzedaż AI: „obawy przed bańką” zamieniają się w rzeczywistość

O czym pisaliśmy:

Media (m.in. „The Guardian”) donoszą o globalnej, silnej wyprzedaży akcji spółek technologicznych i AI, tłumacząc ją „obawami przed bańką”. W centrum jest zderzenie pięknej narracji o „rewolucji AI” z brutalnym rachunkiem zysków i strat: wyceny odklejone od zysków przestają działać. Pokazane jest, że kupowanie firm bez zysków po kosmicznych wycenach nie było inwestowaniem, tylko udziałem w piramidzie finansowej, w której wszyscy liczyli na „większego głupca”. Podkreślone zostaje, że ktoś, kto godzi się czekać 25–50 lat na zwrot dolara przy obecnej cenie akcji, prędzej czy później z przymusu staje się „inwestorem długoterminowym”.

Najważniejsze informacje:

  • Narracja o „rewolucji AI” została zderzona z realnymi wynikami – rynek przestał wybaczać brak zysków.
  • Spółki bez zysków i z absurdalnymi wycenami okazały się konstrukcjami w stylu piramidy, a nie zdrowym biznesem.
  • Sens ma tylko kupowanie realnej wartości i fundamentów – hype kończy się zawsze tak samo: wyjściem Rzeczywistości na parkiet.

Mega‑fundusz UE: centralizacja, polityczna smycz i koniec przejrzystości

O czym pisaliśmy:

Komisja Europejska proponuje połączenie polityki rolnej i funduszy spójności w jeden gigantyczny mega‑fundusz. Oficjalnie ma to dawać „efektywność” i „synergię”, w praktyce oznacza stworzenie nieprzejrzystego worka z pieniędzmi, którym można dowolnie sterować politycznie. Do tej pory rolnictwo miało osobny „koszyk”, a regiony – osobny; teraz wszystko ląduje w jednej puli, z której łatwo przesunąć miliardy z dopłat dla rolników na modne projekty czy „zieloną transformację”. Taki system sprzyja karaniu „niepokornych” i nagradzaniu posłusznych oraz tworzy maksymalne ryzyko – jeden spór o „praworządność” może zamrozić środki na wszystko naraz. Całość prowadzi do prostego wniosku: dotacje i fundusze to polityczna smycz, a prawdziwą ochronę daje tylko majątek zbudowany własnymi rękami, którego nie da się wyłączyć jednym podpisem urzędnika w Brukseli.

Najważniejsze informacje:

  • Jeden mega‑fundusz oznacza koniec przejrzystości przepływu pieniędzy i pełną uznaniowość polityczną.
  • Zamiast dwóch koszyków powstaje jeden – awaria lub konflikt polityczny blokuje jednocześnie rolnictwo i rozwój regionów.
  • Bezpieczeństwo finansowe nie może opierać się na unijnych dopłatach; kluczowe jest budowanie własnej „fortecy” majątkowej.

„Smart money” gra na spadki: krew czuć w powietrzu

O czym pisaliśmy:

W czasie, gdy media mówią o „odpornej gospodarce”, a analitycy każą „kupować dołki”, profesjonalny kapitał coraz mocniej stawia na spadki. Financial Times pokazuje, że zainteresowanie shortami na S&P 500 jest powyżej średniej od 1995 roku i przewyższa poziomy z 1998 r., tuż przed pęknięciem bańki dot‑com. To klasyczny moment, gdy oficjalna narracja wmawia Ci spokój, a duże instytucje szykują się na rzeź – lewar, który wyciągnął indeks na rekordy, przy zmianie kierunku przyspiesza spadki. Podkreślone jest podejście: ignoruj hałas i nagłówki, patrz na przepływy kapitału – bo gdy wielcy gracze masowo przechodzą na grę na spadki, to nie jest „szum”, tylko sygnał alarmowy.

Najważniejsze informacje:

  • Poziom gry na spadki na S&P 500 przypomina okres sprzed pęknięcia bańki dot‑com.
  • Duże instytucje przestają wierzyć w dalsze wzrosty i ustawiają się tak, by zarabiać na spadkach.
  • Najważniejsze są realne przepływy kapitału, nie optymistyczne komentarze w mediach.

Teoria Dowa: pociąg i ładunek jadą w przeciwnych kierunkach

O czym pisaliśmy:

Przypomniana jest teoria Dowa, według której zdrowa hossa występuje tylko wtedy, gdy jednocześnie rosną indeks przemysłowy (DJIA – „pociąg”) i transportowy (DJT – „ładunek”). Obecnie przemysł pnie się w górę, podczas gdy transport nie nadąża, co oznacza, że fabryki produkują, ale towary nie wyjeżdżają z magazynów w takim tempie, jak powinny. To klasyczna dywergencja: giełdowa euforia odkleja się od realnej gospodarki, a fizyczna logistyka mówi wprost, że popyt słabnie. Ignorowanie tego przypomina jazdę autem z wyciekiem oleju – przez chwilę wszystko wydaje się w porządku, ale finał jest zawsze ten sam.

Najważniejsze informacje:

  • Dywergencja między DJIA i DJT to jeden z najstarszych i najbardziej wiarygodnych sygnałów ostrzegawczych.
  • Obecny układ sugeruje rosnącą produkcję przy słabnącym popycie i rosnących stanach magazynowych.
  • Giełdowa hossa nie może długo trwać, gdy realna gospodarka zaczyna hamować.

Siedem wieków cen i płac: szersza perspektywa na „normalność”

O czym pisaliśmy:

Przywołana została praca „Seven Centuries of the Prices of Consumables, Compared with Builders’ Wage-Rates”, pokazująca długoletnie szacunki cen dóbr konsumpcyjnych i płac. To kontrast wobec popularnego przekonania, że sens ma analiza tylko ostatnich około 150 lat danych. Zwrócona jest uwaga, że autorzy stworzyli też estymaty sięgające nawet około roku 900 n.e., co pozwala spojrzeć na dzisiejszy system gospodarczy jako na jeden z wielu epizodów, a nie jedyną możliwą „normę”. Szersza historia uczy pokory wobec cykli i pokazuje, jak wyjątkowy – i potencjalnie niepowtarzalny – był okres taniego pieniądza ostatnich dekad.

Najważniejsze informacje:

  • Istnieją solidne szacunki cen i płac obejmujące wiele stuleci, nie tylko ostatnie 100–150 lat.
  • Dłuższa perspektywa historyczna pozwala lepiej zrozumieć cykle gospodarcze i wyjątki.
  • Obecny system nie jest „naturalną normą”, ale jednym z wielu historycznych układów, który również może się skończyć.

Inteligencja inwestycyjna: test z ETF‑ów i trzy typy inwestorów

O czym pisaliśmy:

Przytoczony został fragment newslettera premium o tym, że inwestowanie zaczyna się od myślenia, a nie od Excela. Pojawia się prosty test: dwa zdania o tej samej średniej stopie zwrotu z ETF‑ów („czasem znacznie więcej” vs „czasem znacznie mniej”) i pytanie, czy to dla Ciebie ta sama informacja o zmienności, czy powód do euforii lub paniki. Na tej bazie wyróżnione są trzy grupy: inwestorzy inteligentni (rozumiejący pojęcia jak zmienność, płynność, cykl koniunkturalny, inflacja, forward P/E), „półinteligenci” powtarzający modne slogany oraz osoby, które trzymają pieniądze na lokacie, bo nie ufają rynkom. Podkreślone jest, że rynki nagradzają w długim terminie tych, którzy rozumieją mechanizmy i umieją działać w rytmie cyklu, a nie nagłówków i FOMO – a pytanie „czy kupić Bitcoina?” powinno brzmieć raczej „czy rozumiem zmienność, swoje cele i reakcję na spadek o 30%?”.

Najważniejsze informacje:

  • Kluczem jest „inteligencja kapitałowa” – umiejętność rozumienia pojęć i kontekstu, a nie tylko znajomość haseł.
  • Emocjonalne reagowanie na neutralne dane to sygnał, że bardziej grasz, niż inwestujesz.
  • Dobre pytania o ryzyko, cele i scenariusze spadków to fundament bycia inwestorem, który ma szansę przetrwać więcej niż jedną hossę.

EBC i zacierający się silnik gospodarki europejskiej

O czym pisaliśmy:

Europejski Bank Centralny ogłasza, że „wzrost niepewności polityki gospodarczej wpływa na kredytowanie firm w strefie euro”. W praktyce oznacza to, że firmy boją się brać kredyty inwestycyjne, bo nie wiedzą, jakie podatki, regulacje i „genialne” pomysły pojawią się jutro w Brukseli czy Frankfurcie. Krwiobieg gospodarki – kredyty firmowe – zaczyna się zatykać, podczas gdy giełdy nadal tańczą, jakby muzyka miała grać wiecznie. To wyraźne wotum nieufności realnego biznesu wobec polityków i bankierów centralnych oraz kolejna dywergencja między światem wykresów a rzeczywistą gospodarką. Przesłanie jest proste: portfel nie może być oparty na założeniu „jakoś to będzie, banki centralne uratują”, tylko na aktywach odpornych na polityczny chaos.

Najważniejsze informacje:

  • Firmy w strefie euro ograniczają kredytowanie z powodu strachu przed niestabilną polityką gospodarczą.
  • Realna gospodarka wystawia wotum nieufności politykom, gdy giełdy wciąż grają w euforyczną melodię.
  • Strategia inwestycyjna musi zakładać odporność na regulacyjny chaos, a nie liczyć na wieczną ochronę ze strony banków centralnych.

Koniec ery tanich pieniędzy: obligacje wyceniają przyszły kryzys

O czym pisaliśmy:

Pokazane są dane o obligacjach rządowych o terminie 10+ lat, które mają najwyższe średnie globalne oprocentowanie od 2009 r. Przy oficjalnym przekazie „nie mamy kryzysu” rynek długu robi coś przeciwnego – antycypuje kłopoty i wpisuje je w oprocentowanie. Inwestorzy domagają się wyższej premii za ryzyko, bo w horyzoncie ponad dekady spodziewają się większego tąpnięcia i chcą dodatkowego wynagrodzenia za pożyczanie państwom pieniędzy. To ciche, ale bardzo czytelne głosowanie nogami przeciwko optymistycznym narracjom.

Najważniejsze informacje:

  • Rentowności obligacji 10+ lat są najwyższe od czasów kryzysu 2008/2009.
  • Rynek długu wprost wycenia większe ryzyko poważnego kryzysu w perspektywie nadchodzących lat.
  • Oficjalne zapewnienia o braku kryzysu stoją w sprzeczności z tym, ile trzeba dziś zapłacić inwestorom za długoterminowy dług.

Oracle i Bitcoin: dwa różne sygnały z mikro‑poziomu

Oracle – o czym pisaliśmy:

Na przykładzie Oracle pokazano, jak wygląda ostrzegawczy układ: spółka zamyka tydzień z wolumenem obrotu na poziomie 300 mln akcji przy spadającym kursie. Tak ogromny wolumen w krótkim czasie przy spadkach sugeruje bardzo intensywną rotację w akcjonariacie i zwiększoną aktywność dużych graczy. To klasyczne „wiedz, że coś się dzieje” – sytuacja, w której rynek przygotowuje się do istotnej zmiany, choć oficjalna narracja bywa jeszcze spokojna.

Najważniejsze informacje (Oracle):

  • Spadek kursu przy rekordowym wolumenie obrotu to sygnał zwiększonej aktywności dużego kapitału.
  • Tego typu epizody często poprzedzają większe ruchy cenowe i zmianę struktury posiadaczy akcji.
  • Dla inwestora to moment, by uważniej patrzeć na spółkę, a nie ślepo wierzyć w dotychczasową historię.

Bitcoin – o czym pisaliśmy:

Przywołano argument: „Bitcoin nie wypłaca dywidendy, więc jest bardziej ryzykowny, a skoro YTD ma gorszy wynik niż inne aktywa, inwestowanie w niego nie ma sensu”. Ten sposób myślenia zrównano z porównywaniem TIR‑a i odrzutowca i narzekaniem, że „w samolocie rzuca” – to niezrozumienie różnicy klas aktywów. Podkreślono, że brak dywidendy nie oznacza automatycznie „bezsensu”, tylko inny profil ryzyka, zmienności i czynników wyceny. Wrzucanie Bitcoina do jednego worka ze spółkami dywidendowymi na zasadzie „ma/nie ma dywidendy” to po prostu ignorowanie realiów rynku.

Najważniejsze informacje (Bitcoin):

  • Bitcoin to zupełnie inna klasa aktywów niż tradycyjne akcje dywidendowe – nie da się go sensownie ocenić jednym kryterium „dywidenda”.
  • Krytyka typu „nie ma dywidendy, więc jest bez sensu” świadczy o niezrozumieniu natury aktywa, a nie o głębokiej analizie.
  • Rozsądne inwestowanie wymaga rozróżniania klas aktywów i świadomego wyboru ich funkcji w portfelu.

Linki źródłowe