SPIS TREŚCI
- TL:DR
- NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE
- SYGNAŁY, OGŁOSZENIE CEŁ I PRESJA OD WEWNĄTRZ
- WEEKENDOWY OSTRZAŁ MEDIALNY I PIERWSZA FAZA REAKCJI RYNKU
- FAZA CHŁODZENIA – „TO JESZCZE NIE SĄ REALNE CŁA” I PIERWSZE ODBICIA
- KOMUNIKATY O „POSTĘPACH ROZMÓW” I STOPNIOWE WYGASZANIE NAPIĘCIA
- DŁUŻSZY MARSZ, WIĘKSZA STAWKA – DLACZEGO GRENLANDIA TO INNA LIGA
- CO RÓŻNI TEN EPIZOD OD POPRZEDNICH „WOJEN TARYFOWYCH”?
- PODSUMOWANIE
TL:DR
Z dotychczasowych epizodów wojen handlowych wyłania się dość konsekwentny Schemat Zagrywki Taryfowej Trumpa. Najpierw Biały Dom ogłasza surowe cła, potem dokłada wygórowane żądania, a następnie – po okresie presji i szumu medialnego – przechodzi do rozmów, w których „kompromis” de facto przesuwa punkt równowagi na korzyść USA.
Teraz ten sam schemat został użyty w sprawie dużo poważniejszej niż spór o stal czy elektronikę: chodzi o „całkowity zakup Grenlandii”. Wprowadzane są 10% taryfy od 1 lutego i podwyższenie ich do 25%+ od 1 czerwca, obejmujące m.in. Danię, Norwegię, Szwecję, Niemcy, Francję, Wielką Brytanię, Holandię i Finlandię – aż do momentu zawarcia umowy ws. (zakupu) wyspy.
Ten rozpisany w czasie kalendarz ma jedno zadanie: uruchomić presję od środka – na decydentów w Kopenhadze, Berlinie, Paryżu czy Londynie, którzy codziennie patrzą na własne rynki, dane o eksporcie i reakcje globalnego kapitału. Dla inwestora oznacza to kolejną odsłonę znanego już z lat poprzednich scenariusza: najpierw gwałtowna reakcja na rynkach, potem stopniowe „uczenie się” nowej rzeczywistości i budowanie narracji o możliwym porozumieniu.
Ty możesz spać spokojnie, bo “żadne okazje nie przejdą Ci koło nosa”, jeśli wykonałeś pracę wcześniej. Takie epizody to będzie dla Ciebie wyłącznie szum informacyjny, którego skutek powinien być dla Ciebie potwierdzeniem wcześniej przyjętych założeń.
To jest post z serii #MPBGOSPODARKA. Prezentujemy tu najważniejsze wiadomości ze świata finansów. Chcesz dowiedzieć się czegoś więcej na temat poszczególnych rynków? Sprawdź nasze posty z serii: #MPBKRYPTO #MPBAKCJE #MPBSUROWCE #MPBWALUTY
NAJWAŻNIEJSZE INFORMACJE
Schemat Zagrywki Taryfowej Trumpa opiera się na sekwencji „kara + żądania”, która ma przestawić całe pole negocjacji na nowe warunki.
W aktualnej odsłonie stawką jest „całkowity zakup Grenlandii”, a narzędziem presji są 10% cła od 1 lutego oraz wzrost do 25%+ od 1 czerwca na wybrane państwa Europy.
Taki harmonogram ceł jest kluczowy, by wywołać presję od wewnątrz: na polityków patrzących na własne indeksy giełdowe, kursy walutowe i przepływy kapitału.
Historycznie rynki reagowały gwałtowną, emocjonalną wyprzedażą po ogłoszeniu ceł, a potem stopniowym wygaszaniem napięcia wraz z komunikatami o „postępach rozmów”.
W przypadku Grenlandii schemat krok po kroku może być podobny, ale czas trwania i konsekwencje geopolityczne są o klasę wyższe niż w poprzednich wojnach taryfowych.
SYGNAŁY, OGŁOSZENIE CEŁ I PRESJA OD WEWNĄTRZ
W poprzednich odsłonach Schemat Zagrywki Taryfowej Trumpa zaczynał się zwykle od sygnału ostrzegawczego: krótkiego, często zagadkowego komunikatu, który wskazywał na możliwość nowych ceł wobec określonego kraju lub sektora. Indeksy reagowały lekkim spadkiem, ale bez paniki – rynek wiedział, że „coś się dzieje”, ale nie znał jeszcze liczb.
Chwilę później pojawiało się już formalne ogłoszenie taryf – z poziomami rzędu 25% lub wyższymi i konkretną listą państw. W obecnej rozgrywce to już mamy: 10% od 1 lutego oraz „drugi stopień” – 25%+ od 1 czerwca. Ten rozpisany w czasie schemat jest kluczowy z jednego powodu:
daje rynkom kilka tygodni na wycenę ryzyka,
a politykom w Kopenhadze, Berlinie czy Paryżu – kilka tygodni wewnętrznej presji ze strony eksporterów, lobbystów i lokalnego kapitału.
To właśnie ta presja „od środka” jest jednym z głównych celów takiego kalendarza. Nie chodzi tylko o reakcję indeksów globalnych, ale o to, by lokalne rynki – od Kopenhagi po Frankfurt – zaczęły wysyłać sygnał: „coś trzeba z tym zrobić, bo biznes płaci za polityczną twardość”.
WEEKENDOWY OSTRZAŁ MEDIALNY I PIERWSZA FAZA REAKCJI RYNKU
Kolejny powtarzalny element Schemat Zagrywki Taryfowej Trumpa to gra weekendem. Wcześniej często wyglądało to tak:
w piątek sygnał i/lub ogłoszenie ceł,
sobota–niedziela – seria wypowiedzi prezydenta, w których konsekwentnie podtrzymuje groźby.
Ważne jest to, że w weekend rynki są zamknięte, ale komentarze polityków, ekspertów i biznesu „nakręcają” atmosferę. Inwestorzy mają czas, by przeczytać wszystkie nagłówki, ale nie mogą jeszcze zareagować w arkuszu zleceń.
Gdy rynek wreszcie się otwiera, w poprzednich epizodach wyglądało to zwykle tak:
kontrakty terminowe w USA ruszają w niedzielę o 18:00 czasu wschodniego (ET),
co oznacza ok. północ–1:00 w nocy czasu polskiego (CET), w zależności od tego, czy USA i Europa są już po/dalej przed zmianą czasu.
W praktyce dla inwestora z Warszawy wygląda to tak, że poranne wykresy w poniedziałek często pokazują już efekt tej „nocnej reakcji” rynku amerykańskiego. Emocjonalne spadki pojawiają się jeszcze zanim warszawski parkiet zdąży się otworzyć, co od razu ustawia nastroje na początek tygodnia na GPW i w całej Europie.
FAZA CHŁODZENIA – „TO JESZCZE NIE SĄ REALNE CŁA” I PIERWSZE ODBICIA
W poprzednich epizodach wojny taryfowej widzieliśmy powtarzający się motyw: po gwałtownej, często przesadzonej reakcji rynku, zaczyna się faza chłodzenia emocji. Inwestorzy uświadamiają sobie dwa fakty:
po pierwsze, ogłoszone cła zazwyczaj nie wchodzą w życie „od jutra”, tylko mają konkretne daty oddalone o 2–3 tygodnie,
po drugie, w tym czasie może zostać ogłoszona ścieżka do porozumienia, która sprawi, że najtwardszy scenariusz nigdy się nie zmaterializuje.
W polskim kontekście oznacza to, że już w środę–czwartek czasu warszawskiego często pojawiały się pierwsze próby odbicia – zarówno na Wall Street (po kilku sesjach „zjazdu”), jak i na europejskich parkietach otwierających się rano naszego czasu.
To właśnie w tej fazie wcześniejsze epizody pokazywały wzmożoną aktywność tzw. „smart money”:
gdy większość rynku sprzedaje w panice,
lepiej poinformowani lub bardziej cierpliwi uczestnicy zaczynają selektywnie kupować, zakładając, że pełna eskalacja nie jest najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.
Kluczowy wniosek tutaj: mimo że takie odbijanki i wycenianie niepewności potrafią trwać tydzień-dwa, nie jest to dobry okres na podejmowanie decyzji!
KOMUNIKATY O „POSTĘPACH ROZMÓW” I STOPNIOWE WYGASZANIE NAPIĘCIA
Dalsza część Schemat Zagrywki Taryfowej Trumpa w poprzednich latach wyglądała zwykle tak:
Po pierwszym tygodniu napięcia, gdy rynki mają za sobą już i spadek, i pierwsze odbicie:
zaczynają pojawiać się sygnały „postępów”: „rozmowy są konstruktywne”, „strony są bliżej porozumienia”, „trwają prace nad ramową umową”.
Te komunikaty płynęły z różnych kanałów – od samego prezydenta po członków administracji. Dla pzykładu, oficjalne komunikaty po kontaktach na linii Waszyngton–Pekin były określane jako „konstruktywne dyskusje” dotyczące „kluczowych kwestii obu stron”, co miało podkreślać, że negocjacje trwają mimo nałożonych ceł [CNBC, listopad 2019, raport o „Phase one trade deal”]
Dla rynków istotne jest to, że pojawiają się często przed kolejnym weekendem, dzięki czemu kolejna niedziela i poniedziałek zaczynają się już w zupełnie innym nastroju niż poprzednia.
W przypadku Grenlandii można spodziewać się podobnej gry informacyjnej, ale rozciągniętej w dłuższym horyzoncie: cła są zapowiedziane na 1 lutego i 1 czerwca, więc przestrzeń na liczne „etapy postępów” jest dużo większa niż w krótszych epizodach taryfowych.
DŁUŻSZY MARSZ, WIĘKSZA STAWKA – DLACZEGO GRENLANDIA TO INNA LIGA
W dotychczasowych wojnach taryfowych stawką były głównie przepływy towarów, dostęp do rynku, subsydia czy bariery pozataryfowe. Nawet bardzo agresywne zapowiedzi – jak 100% cła na określone kategorie produktów z Chin – mieściły się w ramach klasycznego sporu handlowego.
W przypadku Grenlandii mówimy o czymś zupełnie innym:
to próba wymuszenia zakupu terytorium,
które ma znaczenie strategiczne dla całej Arktyki,
i które jest formalnie częścią państwa należącego do NATO i Unii Europejskiej.
To oznacza, że choć poszczególne kroki – sygnał, ogłoszenie ceł, presja medialna, faza chłodzenia, komunikaty o „postępach” – mogą wyglądać podobnie, cały proces będzie prawdopodobnie dłuższy i bardziej złożony. Dla inwestorów to ważna informacja: nie chodzi o jednorazowy szok, ale potencjalny długotrwały wątek geopolityczny, który może wracać falami w nagłówkach i wykresach.
CO RÓŻNI TEN EPIZOD OD POPRZEDNICH „WOJEN TARYFOWYCH”?
Skala żądania – wcześniej chodziło o subsydia, bariery handlowe czy wysokość ceł w konkretnych sektorach; dziś stawką jest formalny zakup terytorium o znaczeniu strategicznym.
Znaczenie geopolityczne – Grenlandia to potencjalne surowce, położenie między Ameryką Północną a Europą i dostęp do arktycznych szlaków morskich; konflikt o nią to nie tylko problem ceł, ale układ sił w Arktyce.
Ryzyko dla relacji w UE i NATO – użycie ceł jako narzędzia nacisku na państwo sojusznicze w sprawie suwerenności terytorialnej podnosi napięcie nie tylko między Waszyngtonem a Kopenhagą, ale też wewnątrz całej wspólnoty euroatlantyckiej.
Potencjalnie dłuższy horyzont – rozgrywka o Grenlandię ma mniejszy „margines manewru” na szybki kompromis niż spór o cła na stal; można oczekiwać, że temat będzie wracał, a nie znikał po jednym komunikacie o „ramowym porozumieniu”.
PODSUMOWANIE
Schemat Zagrywki Taryfowej Trumpa pozostaje ten sam: najpierw brutalna zapowiedź ceł, potem seria żądań, następnie miesiąc lub dłużej presji, po czym – w idealnym dla Białego Domu scenariuszu – pojawia się porozumienie, które przesuwa punkt równowagi na korzyść USA.
Nowy element polega na tym, że celem jest „całkowity zakup Grenlandii”, a nie korekta warunków handlu. To przenosi rozgrywkę z poziomu ekonomii na poziom geopolityki.
Harmonogram ceł – 10% od 1 lutego, 25%+ od 1 czerwca – pełni funkcję zaprogramowanej dźwigni nacisku: ma wywoływać coraz silniejszą presję z wewnątrz państw objętych taryfami – od rynków finansowych po lokalny biznes.
Dla inwestora oznacza to raczej serię fal zmienności niż jednorazowy „flash crash”. Kluczem jest chłodne odróżnienie szumu od realnych zmian w przepływach handlowych i bilansach spółek, a także śledzenie, czy i jak szybko pojawiają się sygnały „postępu w rozmowach”.
Powtórzę: “żadne okazje nie przejdą Ci koło nosa”, jeśli wykonałeś pracę wcześniej. Takie epizody to będzie dla Ciebie wyłącznie szum informacyjny, którego skutek powinien być dla Ciebie potwierdzeniem wcześniej przyjętych założeń. Jeśli Twoim celem jest mikro-cykl, Twoja uwaga powinna być zupełnie gdzie indziej!






